niedziela, 27 kwietnia 2014

Always [k-movie]



Tak jak byłam rozczarowana ostatnim recenzowanym filmem z So Ji Subem, tak Always podobało mi się o wiele bardziej. Jak i Ji Sub nie grał takiego wielkiego sztywniaka. Przyjemna historyjka o miłości, która mnie nie nudziła i nawet odrobinę wzruszyła.

Cheol Min miał dość trudną przeszłość. Zmarnował wiele szans dawanych przez los, parając się niezbyt legalnymi fuchami. Ostatecznie w ciągu dnia roznosi wodę, a nocami pracuje na parkingu. Tak poznaje Jung Hwę, która pewnego razu wparowuje do jego budki i częstuje go jedzeniem, myśląc że Cheol Min jest dziadkiem, do którego zwykle przychodziła. Dziewczyna jest niewidoma, jednak z zapamiętaniem przychodzi do parkingowego i ogląda z nim dramy. Główny bohater od razu jest zainteresowany dziewczyną i w niedługim czasie zostają parą. Nawet mieszkają razem i świetnie się dogadują. W późniejszym czasie dowiadujemy się, że Cheol Min jest pośrednim sprawcą utraty wzroku przez Jung Hwę, dlatego postanawia zarobić na operację dziewczyny. Cheol Min był kiedyś bokserem dlatego najmuje się do nielegalnych walk i rzeczywiście udaje mu się zarobić na zabieg. Co się jednak z nim dzieje i czy para ma szansę na szczęście? 

No podobał mi się ten film. Ładnie pokazana relacja między główną parą. Ta sielankowość w połowie filmu w żaden sposób mi nie przeszkadzała i to nawet w tych momentach, łezka z oka poszła. Zauważmy, że między  So Ji Subem a Han Hyo Joo jest aż 10 lat różnicy, dlatego tym bardziej udało im się stworzenie realistycznie wyglądającej pary, która swoją drogą była niezmiernie urocza. Scenariusz jak wiele innych. Fabuła niezwykle przewidywalna. On zmienia się z ponuraka i samotnika w kochającego chłopaka, który jest w stanie poświęcić wiele dla jej szczęścia. Ona zdrowieje. On znika na dwa lata. Ona czeka. Spotykają się i żyją długo i szczęśliwie. Całe szczęście! Całe szczęście, że uroniłam tylko trochę łez z zadowolenia, a nie z rozpaczy. Tylko się modliłam na początku filmu, że to nie może skończyć się źle! Ekipa spełniła moje prośby. Było cudnie, jednak nie monotonnie czy nudnie. 

Coś o głównej parze? So Ji Sub świeci w filmie świetnym ciałem, oprócz tego wyłamuje się z charakteru sztywniaka i wiecznie przygnębionego gościa. Zdarza mu się uśmiechnąć i widać jak opiekuńczy jest wobec Jung Hwa. Nie mam zastrzeżeń do jego roli. Tak samo jak do Han Hyo Joo. Kolejna urozmaicona rola. Świetnie. Już pisałam, że dobór różnorodnych ról tylko wychodzi jej na dobre. Nie wpisuje się do stałego kanonu, tylko wybiera co rusz coś innego. Tym samym moja ocena dla niej idzie jedynie w górę, bo się nie ogranicza dziewczyna. W Always bardzo, ale to bardzo mi się podobała. Nie łatwo w końcu jest zagrać osobę niewidomą tak, by było to przekonujące. Ona sobie świetnie poradziła. 

Mamy wobec tego bardzo przyswajalną, chwytliwą fabułę - co z tego, że przewidywalną - dobrze zgranych razem aktorów, ładne zdjęcia. I jeszcze jeden element, którego już dawno nie mogłam dostrzec w  filmach. Świetnej ścieżki dźwiękowej. Co jak co, ale opening i ending powodował, że dość łatwo się wzruszałam. Do tego piosenki były świetne. Cóż mi pozostaje innego, jak jedynie polecić ten film każdemu :) 

1 komentarz:

  1. To jeden z moich ulubionych filmów koreanskich, od niego zaczęłam swoją przygodę z kinem azjatyckim, więc dla mnie nie był przewidywalny. A poza tym biorąc pod uwagę takie pozycje jak "Aein" czy "A moment to remember" film wcale nie jest taki przewidywalny

    OdpowiedzUsuń