poniedziałek, 31 marca 2014

You're Beautiful [k-drama]




Nie sposób nie wspomnieć o tej dramie. Pierwszy raz oglądałam ją wieki temu - w te wakacje zagoniłam nawet do tego tytułu chłopaka - i była to pierwsza koreańska produkcja jaką kiedykolwiek widziałam.Nie ukrywam, że to dzięki temu serialowi zapałałam miłością do koreańskich produkcji. Sama drama ściągnęła przed ekran nawet moje dwie siostry i opornego brata. Coś widocznie musiało być w tym serialu? 

 
A.N.Jell jest sławnym zespołem popowym. Szef wytwórni wpada na pomysł zatrudnienia jeszcze jednego członka. Pada na chłopaka imieniem Go Mi Nam. Okazuje się jednak, że ten jest niedysponowany - czytaj : wpadł na genialny pomysł zrobienia sobie operacji plastycznej - i menadżer chłopaka wyrusza na poszukiwanie jego siostry bliźniaczki. Ta jednak jest początkującą zakonnicą i na początku zgadza się jedynie na podpisanie kontraktu, udając brata. W dalszym przebiegu zdarzeń dołącza do zespołu i udaje chłopaka. Tae Kyung od samego początku nie lubi Mi Nam i jest a nią/niego cięty. Również on jako pierwszy dowiaduje się, że domniemany chłopak... to jednak dziewczyna. 


Gdybym nie obejrzała tej dramy jako pierwszej w swoim życiu, pewnie nie dawałabym jej tak wysokich not. Koniec końców darzę tą produkcję niezwykłym sentymentem - bo ubaw miałam po pachy - i mimo wielu niedoskonałości, nie żałuję że obejrzałam You're Beautiful. Wydaje mi się jednak, że popularność zyskała o wiele większą poza granicami Korei. Oglądalność jest niewielka. A ja do jeszcze niedawna uważałam ją za najlepszą z najlepszych! I wiem, że wielu nawet polaków myśli tak samo. Przez tą również rolę zakochałam się w Jang Geun Suk'u - chociaż to uczucie już dawno zbledło, kiedy zaczął wybierać coraz gorsze role. Hongki'ego. Jego rola nie potrzebowała nic więcej, jak sporej dawki humoru i dobrej zabawy. Dlatego byłam co prawda rozczarowana filmami w których grał... no cóż, na zawsze zapamiętam Jeremiego. 
Nie zmienia to jednak faktu, że to chyba jedna z lepszych dram muzycznych. Dlaczego? Oglądałam przez krótki czas - całości nie dałam rady - Full House 2. Byłam zażenowana poziomem tamtego zespołu. You're Beautiful mimo wielu niedoskonałości, na pewno nadrabia muzyką. Mamy pełną ścieżkę dźwiękową, pięknie nagraną, dobrze wplecione występy w całą dramę. Cóż więcej trzeba. Co najważniejsze serial ma takie konkretne punkty zaczepienia, dzięki którym widzowie zapamiętali produkcję. Królicza świnka? Tylko w You're Beautiful. Prywatny autobus? Tylko You're Beautiful. Seria śmiesznych sytuacji, które odwracały wzrok od kiepskiej gry aktorskiej - co się tyczy

Ta produkcja była tak bardzo zabawna, że nie potrzebowała nawet większej ilości fabuły. Widz bawił się oglądając wszystkie zabawne sytuacje - czy wpleciony wątek matka vs. syn i te wszystkie dramatyczne powiązania - i nic więcej nie było trzeba. Bo fabuły jako takiej tutaj nie ma, oprócz tego, że dziewczyna czeka aż zastąpi ją brat. No i miłość w tle. Plusem jest to, że prawie każda postać drugoplanowa w tej dramie miała charakter. Nie była płaska, czy była bo była, aby zapełnić ekran. Każdy był na swój sposób uroczy i zabawny. To mi się niezwykle podobało. Nie musiałam myśleć przy tej dramie. Kiedy trzeba było się wzruszyć, to troszkę popłakiwałam. A śmiechu było co niemiara. 

Każdemu ją polecam, chociaż małym ułamkiem pewnie są osoby, której jej nie widziały

1 komentarz:

  1. Hmm. Moja pierwsza drama obejrzana od deski do deski. Zalet-mnóstwo. Ale coś sprawiało, że nie mogę powiedzieć "najlepsza z najlepszych" albo chociaż samo "najlepsza" czy "ulubiona". Jednak nie żałuję, że dramę oglądałam. Przyciągnął mnie JKS, a pokochałam HongKiego... Gdyby nie Jeremy, to wszystko byłoby okropnie mdłe!

    OdpowiedzUsuń