środa, 12 marca 2014

Chilling Romance [k-movie]



Wybrałam ten film z totalnej loterii, w sumie nie spodziewając się, że obejrzę coś dobrego. Plakat bowiem zbytnio mnie nie zachęcił, ani aktor, którego zwyczajnie nie znam. Jednak bez żalu mogę polecić każdemu. Jedna z lepszych komedii romantycznych, koreańskich komedii romantycznych, które udało mi się obejrzeć.

Yeo Ri jest cichą osobą, którą z powodzeniem można uznać za dziwaczkę. Widzi duchy. I nie jest specjalnie z tego faktu szczęśliwa. Izoluje się od wszystkich i z trudem znajduje pracę u Jo Goo, który zarabia na życie będąc magikiem. Dzięki pomocy Yeo Ri i swoich przyjaciół, udaje mu się zyskać dość sporą sławę, dzięki dobrze zrobionym spektaklom, gdzie wywołują duchy. Jo Goo stara się wciągnąć Yeo Ri w nieco bardziej rozwinięte życie towarzyskie. Razem się upijają, a dziewczyna w końcu pokazuje jakaś zadziorną część siebie. W niedługim czasie nawiązuje się między nimi nic porozumienia i uczucie. Co jednak począć, kiedy zjawa, która nawiedza Yeo Ri jest mściwą suką i zależy jej na tym, by dziewczyna była odosobniona. By stała się żywym trupem? I co ma zrobić Jo Goo, który jest pod ostrzałem ataków ducha, a na domiar złego brak mu odwagi i trzęsie się na chociażby straszny dźwięk? 

Początkowo miałam wrażenie, że oglądam prześwietnego Iluzjonistę. Scena przedstawienia wyglądała podobnie, niezwykle podobnie. W momencie, kiedy lata nam ta czarna pelerynka zmieniłam obiekt porównania na dementorów z Harrego Pottera. O dziwo ta pierwsza scena była bardzo realistyczna. Film łączy ze sobą kilka gatunków, bo komedię, dramat, horror i zwykłe romansidło. I tutaj cieszę się, że nie było w tym zbyt dużo dramatu, a przynajmniej ja zbyt wielkiego nie widziałam, bo zostałam przyćmiona romansem, który toczył się na ekranie. Wielkie dzięki, że nie
dostałam głupawej komedii i nawet jeśli było kilka scen, które można byłoby podpiąć pod idiotyczny koreański humor, zrobiono z tego po prostu komedię. Zabawną, nie debilną. Elementy horroru sprawiły, że momentami musiałam zakryć sobie oczęta, jednak umiarkowana jego ilość nie raziła zbytnio, bo w końcu to romans! Romans! Relacja głównych bohaterów była zbudowana tak świetnie. Nie było wall kissów i udawanego zażenowania. Tekst: "Chciałabym przeżyć orgazm" powalił mnie na łopatki. A scena tańca niesamowicie rozczuliła. Można było oczywiście zauważyć kilka scen, które zalatywały kiczowatością, albo totalnym absurdem, jednak całościowo produkcja wypadła niesamowicie dobrze. 

To niewątpliwie zasługa angażu tak dobrych aktorów. Son Ye Jin i Lee Min Ki. Chemia aż od nich biła, nawet przerywana uroczo-śmiesznymi zachowaniami Min Ki'ego. Son Ye Jin grała o dziwo dobrze (pamiętam ją z Personal Taste i drama mnie ta nie urzekła i to przez dobór głównej pary). Jej reakcje były prawidłowe i mimo strachu, była kobietą pewną siebie i zadziorną. A Lee Min Ki? Chyba muszę się bliżej przyjrzeć temu aktorowi. Dawno nie widziałam tak udanej gry. Doskonale wcielił się w rolę, czy to popłakiwał, czy grał romantycznego Pana Magika. I jego cudowne śmieszne miny. Chyba się zakochałam. 




Zdecydowanie polecam ten film. Świetnie wyważony. I jak zwykle nie przepadam za zwykłymi komediami romantycznymi, gdzie zwykle nie widzę ani komedii, ani romansu, przy tym filmie spędziłam bardzo miłe chwile. 

6 komentarzy:

  1. Przeczytałam kilka Twoich recenzji i aż nie mogę uwierzyć, że ktoś ma tak podobne odczucia jak ja. Właściwie myślałam, że raczej nikt nie uważa Playful Kiss i To The Beautiful You za dość marne dramy i że ja jedyna jestem jakaś dziwna. Co do Heirs to także myślimy bardzo podobnie. Główna para nudna jak flaki z olejem, Woo Bin zupełnie ich przyćmił. Nie wiem czy widziałaś School 2013 z nim, ale jeśli nie to szczerze polecam.
    Chilling Romance również bardzo mi się podobało. Chyba mamy ten sam gust, więc wydaje mi się, że bazując na Twoich recenzjach śmiało mogę wybrać coś nowego do obejrzenia ;D
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo , no proszę :3 W takim razie widzę , że macie podobne zdanie na temat "The Heirs " , "Playful kiss" i "TTBY" co ja :d
      Huehue , nie jestem sama :3

      Usuń
  2. jak możesz nie znać Lee Minki? toż to jeden z najlepszych koreańskich aktorów. oczywiście, tak tylko sbie gadam. xD świetnie piszesz recenzje. C: tego filmu nie oglądałam,ale chyba się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znasz Lee Min Kiego? To jak Ty to tutaj: http://poazjatyckiemu.blogspot.com/2014/02/quick-k-movie.html oglądałaś? XDDD

    Okey, okey. W każdym razie "Chilling Romance" to i dla mnie jeden z filmów, który polecam każdemu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam w sensie, że niewiele obchodził mnie przebieg jego kariery :P
      A o Quicku wolałabym zapomnieć ;____;

      Usuń
  4. Lee Min Ki to świetny aktor. Polecam "Shut Up: flowers boys band". Zagrał tam po prostu cudownie. Z tego co na razie widziałam, to jego najlepsza rola. A "Quick" to była porażka.
    Według mnie połączenie komedii, romansu i horroru to był świetny pomysł. Chwilami naprawdę było strasznie. Niestety film przez cały czas mi się zacinał. Ale chętnie obejrzałabym go 2 raz ;)

    OdpowiedzUsuń