poniedziałek, 3 marca 2014

Boys of Tomorrow [k-movie]



Dawno nie oglądałam tak bardzo nijakiego filmu. Tak, nijakiego. Zwykle albo zachwycam się, albo krytykuję, albo chociaż coś pomiędzy. Tutaj produkcję obejrzałam nudząc się i próbując cokolwiek zrozumieć. Całe szczęście, że seans trwał jedyne 91 minut, bo przy dłuższym czasie pewnie zasnęłabym.

Kim Soo i Jong Dae są rodzeństwem jak wywnioskowałam z filmu, albo chociaż najlepszymi kumplami. Kim Soo gra w kapeli rockowej i po prostu egzystuje. Jong Dae ma marzenie związane z posiadaniem broni. Zajmuje się myciem aut, w późniejszym czasie zatrudnia się w burdelu. I to wszystko. 

Ten film był tak flegmatyczny, że nie potrafię sklecić nawet fabuły. Było nijako. Ciągnęło się, ciągnęło. Dialogi leżały. Miałam wrażenie, że całość została nakręcona bardzo amatorsko. Film zdecydowanie niskobudżetowy z beznadziejną muzyką. Jak dla mnie totalne nieporozumienie. 

Nawet teraz po prostu nie wiem co mam opisać w tej mojej amatorskiej recenzji. Nie wiem jak ugryźć ten film. Produkcja gdzieś tam lawiruje na skraju dramatu, tylko że przygnębiających scen jest dość mało, a jak się pokazują to ma się wrażenie, że czegoś brakuje. Że ten dramatyzm powinien być większy, głębszy. Mogę również dodać, że zakończenie filmu jest wielce rozczarowujące i niezrozumiałe. Niezrozumiałość. Tak można określić ten film. 

Głównych bohaterów zagrali Yoo Ah In i Kim Byeong Seok. I tutaj niezmiernie się zdziwiłam, bo dopiero tak pod koniec filmu stwierdziłam, że Jong Dae jest dziwnie podobny. Jak widać nawet taka gwiazda jak Yoo Ah In musiał kiepsko zaczynać. To jednak świadczy o tym jak bardzo się rozwinął aktorsko, bo w tym filmie nie pokazał tak na dobrą sprawę niczego. To być może był problem tego filmu. Nie było jasno określonej głównej roli. Drugoplanowe postacie, grały tak samo czołówka i tym samym produkcja zlewała się. Charaktery głównych postaci były za mało dopracowane, albo to ta średnia gra aktorska. Tyle ode mnie. Nie polecam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz