czwartek, 27 marca 2014

Amerykański "frajer" w koreańskich produkcjach



Serio tego nie rozumiem. Może jestem zbyt mało obeznana w koreańskim kinie. I czy to przemysł całkowicie dramowy czy kinowy. Albo widocznie trafiam na same takie "perełki". Cała afera dotyczy wizerunku obcokrajowców w koreańskich produkcjach. 


Weźmy na ten przykład dramę To the Beautiful You. Przyjaciółka Jae Hee - Amerykanka - była totalnie szaloną osóbką. Amerykański kumpel Min Ho w Hajersach, był prawie że taki sam. Ja dodatkowo zauważyłam totalne luzactwo, taki chillout typu "Kto nie jest fajny jak ja?". Do tego przerost formy nad treścią, nadpobudliwość - czy to ADHD - i przećpane oczka. Z drugiej strony w filmie Barbi, osoby grające ojca i córkę, były o wiele gorsze w aktorstwie, niż cała rzesza Koreańczyków. Do tego mówiły z przesadną ekspresją. plus niesamowicie powolne i dokładne wypowiadanie słów... jakby Koreańczyk był tępy i aby na pewno zrozumiał, co się do niego mówi... aghrrr. A jeśli już któryś mówił po koreańsku, to próbując udawać styl mówienia Koreańców, jak w na przykład Playfull Kiss. Co było doprawdy komiczne, jak nie żenujące. 

Co w tym jest? Że Amerykanów postrzega się jako całkowitych frajerów, który są tacy rozrywkowi, na luzie... debilni. Może to wpływ tych wszystkich filmów młodzieżowych, gdzie drużyny bejsbolowe zachowują się jak kretyni? No ja nie wiem. 

Jednak można stworzyć normalny obraz obcokrajowca. Po seansie Haunters, tudzież Psychic, stwierdzam że to jedyny film, który obejrzałam - który pamiętam jeszcze - gdzie dostałam normalną grę aktorską, nie jakąś błazenadę. 

5 komentarzy:

  1. Fajnego masz tego bloga. Fajnie że ktoś jeszcze interesuje siekinem koreąńskim. Zauważyłam że nie masz w recenzjach żadnych filmów uważanych za "kultowe": "my tutor friend", "My sassy girl", "He was cool" czy "My little bride"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomysł na prowadzenie bloga wpadł dopiero niedawno, kiedy zaczęłam bardziej masowo oglądać filmy koreańskie ^^ pewnie i do tych tytułów niedługo dotrę :)

      Usuń
  2. Jestem ciekawa co o nich sądzisz bo sa to produkcje kilkuletnie albo i kilkunastoletnie które w kręgach k-movie fanów urosły do miana legendarnych, do których porównuje się wszystkie inne filmy (przynajmniej na filmwebie widziałam takie komentarze)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, świetny blog! Ja też kocham wszystko co koreańskie.
    Zapraszam również do siebie.
    www.be-a-tomboy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że to błąd postrzegania odmiennych kultur. Koreańczycy mało wiedzą o narodzie kaukaskim i z pewnością ograniczają się do dostrzegania na mapie Anglii lub Ameryki, zapewne niewiele interesuje ich Polska czy Chorwacja dla przykładu. Filmy Hollywoodzkie, odważne w nich sceny i ogółem swoboda obyczajowa, jaka kojarzy się z Zachodem, może tworzyć pewne stereotypy.
    Dla sprawiedliwości jednak, my biali nie jesteśmy wcale lepszym przykładem. Nie tylko co rusz słyszę z ust koleżanek, że nie rozumieją czemu to kocham skośnookich, skoro tam wszyscy wyglądają tak samo, to też niewiele możemy się popisać odnośnie wiedzy na ich temat. W chwili obecnej bez problemu potrafię odróżnić Koreańczyka od Japończyka czy obywatela Chin. Nawet uroda Tajów rzuca mi się od razu w oczy, więc mamy tu pewien stereotyp białego człowieka, wynikający z braku zagłębiania się w kraje Azji. Co więcej, każdy biały człowiek jest święcie przekonany, że każdy skośnooki człowiek chcę upodobnić się do urody Kaukaskiej. Te operacje oczu, na siłę bycie podobnym do nas - wielu tak myśli i czerpię z tego dumę, a prawda jest taka, że w Azji panują zupełnie inne wartości piękna niż u nas, że to maniakalne zapotrzebowanie skośnookich na chirurgów plastycznych wiąże się z pogonią za ich pojęciem piękna, nie zaś z powodu chorobliwej zazdrości, nam białym, że mamy duże oczka i jesteśmy tacy fajni.
    W związku z tym, mogę spokojnie rzec, że oni mają stereotypowe myślenie o nas, tak samo jak i my o nich. Takie realia.
    Na blogu pewnej dziewczyny, polki, mieszkającej w Singapurze, przeczytałam, że w Azji to każdej reklamy o seksie, poceniu się lub czymkolwiek zawstydzającym, pokazuje się białych ludzi, bo nie jest do pomyślenia, aby kalać porządną Koreankę czy japonkę. A przecież w niektórych aspektach Japończycy czy Koreańczycy są bardziej zboczeni od Amerykanów.
    Cóż, miejmy nadzieje, że za sprawą mediów, portali społecznościowych i ogólnie większemu dostępowi do informacji te stereotypy o sobie nawzajem będą powoli wypierane.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń