poniedziałek, 17 marca 2014

4MINUTE - 4minute Word [5th minia-album]



W sumie to tyle obszedł mnie ten krążek, co śnieg którego w tym roku nie doświadczyłam jakoś specjalnie. Cóż mogę powiedzieć.  Jest tak jak zwykle w przypadku dziewczyn. Nic dla mnie, tym razem nawet promujący tytuł nie przypadł mi do gustu. A miałam tendencję do okresowego słuchania i paczenia na teledyski, które wpuszczały. Te jednak nudziły mi się po miesiącu. To chyba i tak nieźle, co nie? Z tego zespołu tak na dobrą sprawę znam jedynie Hyunę, która jest mi równie obojętna. Ani ją lubię, ani nienawidzę. Chociaż ma całkiem sporą grupkę zarówno fanów, którzy skoczą za nią w ogień, jeśli rozkaże. Jak i antyfanów, którzy to by ją na stosie własnie spalili. Krótko mówiąc o Hyunie. Duet Trouble Maker lubię, chociażby dla promującego utworu. To nie zmienia jednak faktu, że laska robi za wygląd. Bo ani to rapować nie umie. A śpiewać tym bardziej. Wracają jednak do 4minute jako całości...

Aż piąty mini-album i już jakoś po tytule krążka, jak i zapowiedziach video klipu, wręcz wiedziałam, że to nie będzie nic dobrego. W sumie nie zdziwiłabym się, gdyby sprzedaż poszła tak kiepsko jak w singlem Is It Poppin'? Chociaż nie wiem, ja się nie znam. Może to specjalny zabieg wydawania chłamu... Poczynając od Wait a Minute, ten krążek nie jest dobry. Intro, które zostało przerobione aż do ponad 3 minut, które brzmi ciągle tak samo jak zdarta płyta. Jaki był w tym sens? I to również niejaki przedsmak i może nawiązanie do tytułu całego krążka 4minute Word. Czyli tłumacząc na moje, włączasz na własną odpowiedzialność! Kolejnym hiciorem jest Whatcha Doin' Today. Od razu o klipie. Zobaczyłam gdzieś opinię, że przeczuwają bana. W sumie nie ma go za co dać. Chyba, że za kiecki wyrwane z sexshopa a'la przebranie pokojówki. Zbyt chaotycznie, jaskrawo, źle dobrane stroje.Tak nie powinno robić się teledysków. A na pewno nie w dobie tak dobrze kręconych klipów. Ten zostanie wchłonięty przez cały ogrom przeciętnych teledysków. Dziewczyny chciały być i seksowne i słodkie, wyszło nijako. Sama piosenka nie skłoni mnie pewnie do ponownego przesłuchania. I nie dlatego pewnie, że darzę ją nienawiścią. Pewnie o niej po prostu zapomnę. Bo nie jest warta uwagi. Trzecie I'll Tell You miałoby i może ciekawy klimat. Bo wyczuwam lubiane wstawki dobrego wolaku i stylu retro. Cóż, w efekcie końcowym bardzo, ale to bardzo mi się nie podoba ta nuta. Simple... to zapamiętam z całego tekstu. Tak, macie rację. Zbyt prostodusznie rzekłabym. Come in brzmi seksownie? Nie, jednak tylko chciało tak brzmieć. Starało się, starało. Jednak brakuje mi czegoś. Thank You, czyli nie znając tekstu wnioskuję, że to nutka dla fanów. Brzmi zresztą jak nutka dla fanów, więc chyba nic więcej nie muszę dodawać. Nuda. 

Podsumowując. Właśnie teraz zobaczyłam, że Whatcha Doin' Today znalazło się na pierwszy miejscu na liście jakieś tam. Zobaczymy czy album zaliczy druzgocącą tendencję spadkową. Mi się nie podoba. Nie widzę tu ani spójnego albumu, ani utworu, który w jakiś sposób by się wyróżnił na tle innych. 


1 komentarz:

  1. Ani jedna piosenka mi się nie podobała, no ale ja nie przepadam za 4minute. Za to lubię kilka piosenek samej Hyunie, chociaż nie jest jakąś moją ulubioną artystką.

    OdpowiedzUsuń