sobota, 15 lutego 2014

The Man from Nowhere [k-movie]



Nikt nie zrobiłby porządnie takiego filmu, ani w Ameryce, ani w Europie! To pewne. Na Zachodzie obserwujemy raczej przesyt filmów akcji, gdzie jedyną fabułą jest bijatyka, w akompaniamencie kiepskich dźwięków walk i uderzeń. Nie przepadam za takim kinem, no zwyczajnie bitki - jeśli nie są to filmy samurajskie czy kino historyczne - nie robią na mnie takiego wrażenia. Jednak tą produkcję oceniam niezmiernie wysoko. Wszystko ładnie przechodziło, akcja była dopracowana. I nawet jeśli mieliśmy wrażenie, że film przypomina "Uprowadzoną" czy "Leona Zawodowca", całość prezentowała się doskonale. 

TaeSik jest ponurym pracownikiem lombardu, którego męczy każdego dnia dziewczynka o imieniu So Mi. Matka dziewczynki jest wplątana w przemysł narkotykowy i w splocie zdarzeń, dziecko i matka zostają porywane. TaeSik, były agent specjalny związany z dziewczynką, postanawia ją uratować. Fabuła jak wiele innych, banalna, wręcz nudna, kiedy powstaje masa filmów z tejże właśnie kategorii. Coś jednak musiało sprawić, że produkcja została uznana nie tylko w Korei, gdzie kina były oblegane, jak i zdobyła pozytywne recenzje poza granicami. Żeby tylko! Rok 2010 i 2011 były tak bardzo szczęśliwe dla tego filmu, że wszelkie nagrody w Korei to właśnie on zgarnął, czy za obsadę czy muzykę czy efekty, no dosłownie wszystko. Oprócz tego wyświetlany na mnóstwie Festiwali Filmowych. O czymś to chyba świadczy, że z niepozornej fabuły, udało się zrobić taką perełkę. 

Na pewno obsada spowodowała, że do kin ściągnęły tłumy. Być może Won Bin nie ma na swoim koncie wielkiego dorobku filmowego czy dramowego, jednak były to w większości produkcje dochodowe. Kto jednak nie skusiłby się na cichego, zdystansowanego ponuraka, który przechodzi niezłą transformację ze spokojnego pracownika lombardu, na maszynę do zabijania. Do tego Sae Ron Kim, która już jest uważana za jedną z lepszych aktorek pokolenia dziecięcego. Taki dobór ludzi, musiał zwrócić się chociaż trochę i oto mamy hit. 

Sceny walki, jak i efekty zostały świetnie dopracowane. Płynne, nie miało się wrażenia sztuczności. Całość
bardzo dobrze nakręcona i co z tego, ze temat fabuły jest niespecjalny. Film trzyma w napięciu, jak i wzrusza, kiedy poznajemy przeszłość TaeSika, czy oglądany ostatnią scenę. Ta produkcja to nie tylko jedna wielka jatka, gdzie kluczowym punktem miały być sceny walki. To również przyjaźń jaka może się wypracować między dorosłym po przejściach i dzieckiem, które również nie ma łatwo w życiu. Bezinteresowne zaufanie i chęć chronienia tego, co w życiu jest ważne. Naprawdę miło wspomina mi się ten film i zaliczam go do jednego z lepszych, jaki mogłam oglądać z tego gatunku. Gorąco polecam wszystkim, chociażby dlatego by popatrzeć na przystojniaka Won Bina i to jak robi sieczkę z przeciwników. Film do zobaczenia bodajże na drama-online.pl :) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz