czwartek, 13 lutego 2014

Stellar - Marionette [1st mini-album]



Piszę dzisiaj o tej grupie jedynie dlatego, że powstał w związku z ich comebackiem niezły szum. Dziewczyny powstały w 2011 roku, jednak na swoim koncie miały do tej pory jedynie jakieś tam nic nie warte single, w tym jeden jako ścieżka dźwiękowa do dramy. I nagle wydają cholernie kontrowersyjny mini-krążek, który jest chyba dziełem przypadku. A raczej teledysk do tytułowego Marionette. Z tego co przeglądałam klipy tej grupy, były to słodkie dziewczynki, z warkoczykami na głowie, które nawet jeśli przemycały seksowne pozy, to było to w miarę wysublimowane. Widocznie szał na seksowne, uwodzicielskie koncepty nie maleje, a wręcz wzrasta niesamowicie, ponieważ która by grupa nie powróciła w tym roku... serwuje nam machanie tyłkami, wyuzdane układy i skąpe stroje, przy akompaniamencie min, które mają udawać seksowne. 

Może o samym teledysku. Ja poczułam się niezmiernie rozbawiona. Klip miał uchodzić za seksowny, jednak ma mój gust wyszło nieco kiczowato. A nawet bardzo. Dziewczyny wyglądają strasznie, to już chyba głęboko posunięta anoreksja. Jeśli facet poleci na kości, to spoko. Do tego machanie tymi kościstymi tyłkami... No i sprawa podstawowa. Tak już się nie kręci teledysków. Mam wrażenie, że zrobiono MV byle tylko była, byle była kontrowersyjna. Jednak poziom wykonania pozostawia wiele do powiedzenia i to jedynie w tym negatywnym sensie. Jak i nuta przeciętnych lotów. Nie ma w niej nic, co by mi się spodobało. 

Co do całego mini-albumu. Chyba nie znalazłam swojego faworyta, bo utwory są słabe. Co prawda nie wgłębiałam się w tekst, jednak mnie nic nie zauroczyło. Trzeba jednak przyznać, że postarano się chociaż o to, że album brzmi zgranie. Nuty przechodzą płynnie  jedna w drugą. I to chyba jedyny plus. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz