niedziela, 23 lutego 2014

Quick [k-movie]



Komedia sensacyjna. To chyba gatunek, za który Koreańczycy nie powinni się zabierać. Bo o ile Zachodnie produkcje jakoś dają radę, to koreański humor jest specyficzny i w nadmiernym przesycie po prostu drażni. Ja po tym filmie boję się o swój słuch i chciałabym wyprzeć z pamięci to co obejrzałam. 

Han Kim Soo jest motocyklistą z całkiem niezłą maszyną. Do tego jest kurierem. Dostaje przesyłkę, którą ma dostarczyć. Okazuje się, że była to bomba, która niszczy budynek wraz z jakimiś tam ważnymi osobami. Niczego nieświadomy, a na pewno nie swojej winy kontynuuje zmianę i zostaje ponownie wezwany. Trafia pod jakąś agencję i jego kolejną przesyłką okazuje się być Choon Sim, była dziewczyna - teraz członkini k-popowego bandu. Śpieszy się na nagranie do programu muzycznego. Zakłada kask Kim Soo, który został wcześniej podmieniony. I tutaj zaczyna się najlepsze. Z pasażerką na karku chłopak musi wypełniać polecenia nieznanego głosu, który grozi że wysadzi im głowy, jeśli zdejmą kask. Czy może być coś bardziej debilnego? 

Rozumiem wszystko. Że komedia. Jednak tego, że sensacyjna to już nie. Beznadziejne sceny akcji, gdzie jednak musiano zainwestować kupę forsy i na kaskaderów i auta, które ciągle wybuchają, albo mają kraksy. Ja po prostu nie rozumiem, po co ten film został wyprodukowany. Kto wpadł na genialny pomysł i wypuścił coś tak strasznego do kin. Totalna amatorszczyzna. Kiepski humor, który śmieszy momentami (kadrów takich jest niewiele). Beznadziejna gra aktorska. Jeśli natomiast przyznawano by nagrody w kategorii "najlepszy wrzask", to ten film zdobyłby wszystko. Tak na dobrą sprawę, nawet nie wiem o czym była fabuła. Była zbyt bezosobowa i jak dla mnie film był o tym że jechali na tym cholernym motorze i już po 20 minutach modliłam się, by on wybuchł. 

Główne role przypadły Lee Min Ki'emu  i Gang Ye Won. I to chyba dla nich aż tyle osób poszło do kina.
Reszta postaci? Jacyś policjanci biegający bez celu, czyli ponowny obraz bezmyślnej władzy. 

Jeśli kiedyś komuś wpadnie do głowy zobaczenie tego właśnie filmu, to odradzam. Właściwie to obejrzałam bardzo amerykańską produkcję, tylko że z obsadą koreańską. Film idiotyczny. Nawet brakowało tutaj jakiegokolwiek dialogu, który być może ratowałby całą produkcję. Sukces zawdzięczać można chyba tylko głównej parze, jednak bardziej ze względu na ich status, jednak nie za pokaz wybitnego aktorstwa, a na pewno nie w tym filmie. 



1 komentarz: