czwartek, 6 lutego 2014

Noriko goes to Seoul [k-movie]



Dopiero co skończyłam oglądać tą marną produkcję, a miałam ogromną nadzieję, że chociaż Hongki zadośćuczyni mi zmarnowane półtora godziny tego filmu. Noriko goes to Seoul to jednoodcinkowa drama special KBS z okazji święta Chuseok, w połączeniu sił japońsko-koreańskich. Twórcy jednak nie cenili roli Hongkiego aż tak bardzo, bo czas jej emisji to grubo po 23. 

Noriko to Japonka w średnik wieku i wielka fanka gwiazd K-popu. Min Ha marzy o zostaniu piosenkarzem. Ta dwójka spotyka się przypadkiem i wzajemnie oddziaływają na swoje życia (http://dramawiki.pl/index.php?title=Noriko_Goes_To_Seoul)

Do tego opisu dodam, że Noriko, grana przez Takashimę Reiko, jest chora na raka płuc, ma rozwydrzoną córkę, która ma swoje powody, a Hongki w roli Kim Min Ha zupełnie się nie sprawdził. Jestem niezmiernie zdziwiona, dlaczego ten tytuł ma takie wysokie notowania na filmwebie. Film oceniło prawie 100 osób... no ale tak, to pewnie wszystkie fanki Lee, które ocenią zawsze dobrze swojego oppara. 

Film strasznie amatorski, strasznie niedopracowany. Być może i poruszał ważne kwestie, bo i walka z rakiem, tak? I walka o marzenia, tak? To jednak zostało przedstawione tak płytko, że nawet powieka mi nie zadrgała, kiedy niby powinnam się wzruszyć. No i co najgorsze, źle rozłożony w czasie. Albo tak miało być. Te półtora godziny to jednak było dla mnie za dużo, nudziłam się niemiłosiernie, co jakiś czas przewijając. 

Jedynie Takashima radziła sobie w tej produkcji. Jednak jej reakcje za bardzo zalatywały mi dramami japońskimi. Co jednak nie zmienia faktu, że gdyby wyciąć Koreańczyków i akcję toczącą się właśnie w Koreii, to pewnie inaczej oceniłabym ten film. A tak spodziewałam się znacznie więcej. 

Co do Hongkiego. Mój drogi blondasie, którym byłeś w You're Beautiful... Paradoksem tego słodziaka jest to, że gra aktorska wychodzi mu jedynie, kiedy musi wcielić się w szalonego kolesia, który po prostu śmieszy (czyt. Jeremy). W poważniejszych rolach się nie sprawdza, bo jego gra jest zwyczajnie kiepska. Tutaj oglądało mi się go strasznie, kiedy próbował być poważny, tudzież wkurzony, a nie potrafił tego odpowiednio ukazać. No i najważniejsze... Hongki, wokalista zespołu F.T.Island, który gra w filmie, w którym dołącza do zespołu Island, kiedy szukają wokalisty. Co za debilny pomysł :) 

Moja ocena: 4/10 

1 komentarz:

  1. Uff. A już myślałam, że zgadzamy się w każdej kwestii. Dobrze, że jednak tak nie jest. ;p
    Mi ten film się podobał, nawet bardzo. Są niedociągnięcia i faktycznie- nie płakałam. Ale ten film- nie tak żywy, jak typowe koreańskie i nie tak monotonny, jak produkcje japońskie- posiada wiele uroku. Myślę, że przewijając musiałaś pominąć najfajniejsze momenty. XD

    OdpowiedzUsuń