wtorek, 18 lutego 2014

Never Ending Story [k-movie]



Wczoraj udało mi się obejrzeć niebywale pozytywny film, który w kategoriach plasuje się pomiędzy melodramatem a komedią romantyczną. Never Ending Story to słodko-gorzka opowiastka o miłości. I nie łudźmy się... źle to się skończyć nie może. 
 
Kang Dong Joo i Oh Song Kyun spotykają się pierwszy raz w szpitalu, gdzie w tym samym czasie zdiagnozowany jest u nich nieuleczalny rak mózgu. Przypadek zrządza, że dochodzi do kilku przypadkowych spotkań, aż w końcu uporządkowana zwykle Song Kyun zaprasza Kanga na randkę. 

Na film zdecydowałam się dzięki plakatowi (właśnie temu). Dopiero po zobaczeniu dalszych wypuszczek zorientowałam się, że motywem przewodnim jest trumna... Wbrew pozorom film w minimalnym stopniu wzrusza. Na pewno oswaja widza ze śmiercią i chorobą, która nie musi odbywać się w upodlonych i żałosnych warunkach, wręcz przy akompaniamencie muzyki z konduktu żałobnego. A może być pogodna, przy spełnianiu własnych pragnień, gdzie nawet miejsce znajdzie miłość. 

Mamy oczywiście kilka niedociągnięć. Bohaterowie wydają się nie zdawać sobie w ogóle sprawy, że są śmiertelnie chorzy. Ich reakcje są opanowane i wręcz bagatelizują nowotwór, nawet nie podejmując leczenia. Można jednak powiedzieć, że miłość wszystko zwycięża i ostatecznie pod koniec film nawet nie wiemy, co z rakiem się stało. 


To główna para ciągnie ten film. Uhm Tae Woong znany m.in z Sunny czy Cyrano Agency i Jung Ryeo
Won (Medical Top Team czy The King of Dramas). Świetnie odegrali swoje role, przyjemnie się ich oglądało, a przecież do najpiękniejszych w Korei nie należą. Dużo pozytywnych scen, bo kto normalny wybrałby na randkę krematorium, przymierzanie trumny czy szukanie miejsca na pochówek? :) Bardzo, ale to bardzo, bardzo nie podobała mi się rola lekarza, w tej roli Kwon Hae Hyo. Grał jakby wypruty z jakichkolwiek emocji, ot kolejni pacjenci, którzy umrą... Ja rozumiem, że w całości film wygląda jak zwykła komedia romantyczna, gdzie problem raka schodzi raczej na drugi plan, a potem znika magicznie,jednak sceny większego zaangażowania nie gryzą. 

Całościowo oceniam produkcję bardzo dobrze.  Szczególnie zachwyciła mnie ścieżka dźwiękowa. Film obejrzałam na drama-online.pl 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz