piątek, 21 lutego 2014

Cold Eyes [k-movie]



Wczoraj postanowiłam w końcu zacząć oglądać filmy, które od jakiegoś czasu zalegały u mnie na komputerze. Wiosna idzie, czas na porządki i zbieranie miejsca na nowe produkcje z tego roku. Słyszałam jakiś czas o tej produkcji, a że sensację lubię, to obejrzałam. Jestem miło zaskoczona. Spodziewałam się chyba nieco kiczowatości - jak to koreańskie produkcje, czy przerysowania - jak to bywa w amerykańskich filmach. Zwykle również bywa, że dwugodzinny seans zaczyna mnie nudzić, tutaj tak nie było. Naprawdę dobrze mi się do oglądało, nawet mimo niespodziewanej śmierci jednego z bohaterów (spoiler  alert!). 

Ha Yoon Joo dzięki swoim niebywałym zdolnościom obserwacji dołącza do specjalnej jednostki policji, którą dowodzi detektyw Hwang. Grupa ma za zadanie zlokalizować i zlikwidować Jamesa. Osobę, która dowodzi działaniami napadów na banki.

Bardzo dobra rozrywka. Tyle mogę powiedzieć. Wartka akcja, nie nudząca mnie i dłużąca się - jak to było podczas Running Man'a - dobra gra aktorów, jak i dobrze zbudowane postaci. Film jest remake'm Hongkońskiej produkcji z roku 2007 "Eye in the Sky". 

Byłam niezmiernie zadowolona, ponieważ cały przebieg scen był bardzo realistyczny, nie doświadczymy tutaj przerysowanych scen akcji, jakichś spektakularnych scen walki, które przyćmiewają wszystko inne. To  naprawdę dobrze nakręcony film. 

Co do obsady. Nie spodziewałam się, że Han Hyo Joo tak dobrze poradzi sobie z tą rolą. Aktorka kojarzy mi się z rolą w Iljimae i romansidle Love 991 i Always, które zamierzam dziś obejrzeć. Dobrze, że bierze się za różne role i nie daje przypisać do jednego schematu. Jej postać jest spokojna, z tikami nerwowymi. Z dość uczuciowej dziewczyny przechodzi drogę do profesjonalisty, co jednak nie wiąże się z tym, że staje się jakimś
superbohaterem, który świeci swoim jestestwem. To było niesamowicie dobre. Bohaterowie wykonywali swoją pracę, jednak nie przypisano im cech herosów. 

Ubóstwiam rolę Sol Kyung Gu i myślę, że zainteresuję się tą osobą żywiej. Jak dla mnie ciągnął ten film, sprawiając właśnie, że był on "ludzki". Świetnie dowodził jako szef i potrafił wyciągać wnioski z poczynań swoich i współpracowników. 

Rola Jamesa przypadła tutaj Jung Woo Sung'owi, grał tego złego i właściwie to jego bohater miał zadatki na "maszynę" (te nieliczne ceny walki, które jednak nie popadały w skrajność, ponieważ były krótkie i wyważone). 

Nie można również nie wspomnieć o Junho z 2pm, któremu również przypadła rólka. Chłopak nie wybijał się, ale też i nie gwiazdorzył i jego rola nie została wciśnięta na siłę "bo idol k-popowy".

Podsumowując. Nie mam się do czego przyczepić, ponieważ ten film nie miał na celu jakiejś większej analizy zdolności aktorskich, czy rozbudowanej fabuły wraz z relacjami bohaterów. To czysta forma rozrywki. Mi się podobało.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz