czwartek, 13 lutego 2014

BTS - Skool luv Affair [2nd mini-album]



Od samego początku istnienia grupy, byłam pod wielkim ich wrażeniem. Zadebiutowali ledwie rok temu, a to już drugi mini-album na ich koncie. Na pewno dobrym posunięciem było wybranie charakterystycznego, mocnego konceptu, gdzie hip-hop zdecydowanie góruje. Po pierwsze chłopcy na pewno dobrze się czują, tworząc taką muzykę i na pewno tworząc, ponieważ mieli swój wkład w krążek. Po drugie,  pretendują do miana najlepszych tancerzy na przestrzeni kilku lat. Takiego synchra dawno nie widziałam. Z drugiej strony... to musiał być ciężki okres nauki i przygotowywania. Jednak w opozycji można powiedzieć, że szturmem zdobyli miłość fanek. I przykro mi, że podam tu EXO, Bangtan Boys, nie potrzebowali sztucznej reklamy aby się wybić. Wydali w krótkim czasie dwa mini-albumy, pokazując znacznie więcej niż Exoł. Mam tylko nadzieję, że nie stracą w miarę czasu nic ze swojego konceptu, jak np. B.A.P. 

Piosenką promującą do której wyszedł teledysk jest Boy In Luv. Sam klip podoba mi się średnio, oprócz momentów kiedy tańczą. Utwór oddaje jednak świetnie klimat całego albumu. Nieco chaosu, wręcz piskliwych dźwięków, do tego dość spora ilość rockowych brzmień, które razem tworzą mieszankę wybuchową. Tego utworu nie można słuchać, nie mając głośników włączonych na maxa. A szczególnie tą młodzieńczą energię widać podczas występów na żywo. Choreografia jest naprawdę dopracowana. 

Już samo Intro:Skool In Luv, do którego również wyszedł krótki klip, a raczej zapowiedź nowego konceptu chłopaków, zachwyca. W albumie na początku może nie wyróżnia się niczym specjalnym, oprócz spokojnego rapu. Następnie zapodana jest nam jakaś gadka (której nie rozumiem), nieco szybszy bit, by potem przejść do "bangtan style", czyli mocnego, wyrazistego rapu. Skit: Soulmate jest rozmową, której w ogóle nie rozumiem. Następne Where Did You Come From, zbudowane z nieco spokojniejszych dźwięków, jednak nie traci na wartości. Just One Day kolejnym spokojnym kawałkiem, gdzie wokal zdecydowanie dominuje nad rapem. Jednak tak przyjemnie się tego słucha i pasuje do całej płyty, że nie ma się wrażenia oderwania, jak to nieraz  bywa w całych krążkach i rzuconego hasła "to teraz czas na balladę". W Tomorrow dźwięki nieco przyspieszają i przypomina mi to styl Matta Pokory. BTS Cypher PT.2 : Triptych jest dość zmiennym utworem i w miarę kolejnych sekund, słucha się tego coraz lepiej i tylko czeka na wielkie bum! Ciężka ścieżka dźwiękowa, nastrajająca na coś więcej. Bardzo podoba mi się ta nuta. Spine Breaker i Jump kontynuują dobrą passę albumu i obawiam się, że nie mogę powiedzieć o całym albumie nic złego. Kończące Outro: Propose zupełną odmiennością Intra, zakańcza krążek spokojnie, niezmiernie melodycznie. 

Całość oceniam bardzo dobrze. Bo właśnie jako całość, a nieczęsto zdarza się, że utwory tak dobrze przechodzą, tworząc spójny album. Mimo, że tylko Boy In Luv daje nam kopa, pozostałe utwory świetnie komponują się razem. Chłopacy odwalili kawał dobrej roboty i mam nadzieję, że teksty piosenek są adekwatne do mojego zachwytu. Jedyne co mogę zrobić, to życzyć im, by pozostali przy swoim stylu. Bo czy przy mocniejszych czy spokojniejszych piosenkach, dalej trzymają się swojego debiutowego konceptu. Póki co to najlepszy powrót z męskich grup. A na pewno mój faworyt, który może nieźle zamieszać w k-popowym światku i stawać na równi z bardziej doświadczonymi zespołami. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz