poniedziałek, 17 lutego 2014

BTOB - Beep Beep [4th mini-album]



BTOB to dość młody zespół, bo zaledwie dwuletni, a mający na swoim koncie już czwarty mini-krążek. Ten band polubiłam już od samego początku. Z przyjemnością wracam do ich pierwszego mini-albumu Born To Beat, który nadawał się świetnie do słuchania w wakacje i śmiem twierdzić, że to był ich najlepszy album. Takie jest moje zdanie. Kolejny Press Play również mi się podobał, a szczególnie promujące WOW, gdzie układ powalił mnie na kolana. Kolejny ich twór Triller nie spotkał się u mnie z równym zachwytem, może przez przesyt w tamtym czasie teledyskami, gdzie wampajry grały główną rolę. Nie bez powodu wspominam poprzednie produkcje BTOB, ponieważ jak dla mnie jest to straszna tendencja spadkowa. Jak i debiut i Press Play bardzo mi się podobały, to ostatnie dwa krążki nie powalają. 

Promujące się Beep Beep nie podoba mi się. Ani w kwestii muzyki, ani teledysku. No nie wiem, po prostu zapałałam niechęcią do tego tworu po pierwszym przesłuchaniu. Is this the end to spokojna ballada, o prostym akustycznym dźwięku. Nic specjalnego. Hello jest tak bardzo popowe, skoczne, jednak tak bardzo nie wyróżniające się. Hello Melo podobne w stylu do poprzedniego utworu, jednak tutaj przeważa rap. No i Melody, czyli smęty zapewne dla fanów, skoro ich fandom właśnie się tak zwie. Dlaczego wszystkie piosenki dla fanów muszą brzmieć tak samo? Pozostaje to dla mnie zagadką. 

Niestety muszę powiedzieć, że w albumie nie ma nic co by mnie zatrzymało na dłużej. Album jest poprawnie zrobiony. W jednym tonie, łączy się razem, jednak nie ma utwory, który byłby górującym, a co dopiero pomarzyć, by wszystkie piosenki były perełkami.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz