wtorek, 4 lutego 2014

B.A.P - First Sensibility [1st album]



B.A.P po dobrym roku działalności bodajże, kiedy wydawali mini-albumy czy jedynie single, stworzyli swoją pierwszą płytę. Album powstał dzięki współpracy z Kang Ji Wonem i Kim Ki Bumem, czyli ludzi, którzy wcześniej tworzyli ich muzykę. Pewnym jest, że B.A.P zyskali sobie ogromną popularność muzyką, od której zaczęli. Mocne, rapowe brzmienia, które bardzo wybijały się ponad zwykły k-pop. A kiedy już zyskali rzeszę oddanych fanów...stali się k-popowymi muzykami z prawdziwego zdarzenia. Tworząc nuty, które przypadną do gustu każdemu No bo przecież fanka kupi wszystko co wyda jej oppar. Lawirowali trochę między swoim debiutowym stylem, balladami czy zwykłym popem, w efekcie powstał cały krążek. 

Jednym z plusów, że płyta ma całe trzynaście utworów. Nie zaśmiecali krążka wersjami instrumentalnymi, czy remixami utworów. Przyznam się szczerze, że jak nigdy tego nie robiłam, to tutaj wysłuchałam wypuszczonych urywek każdego utworu. I tu już byłam rozczarowana, ponieważ przeważają popowe nuty, albo coś stonowanego i spokojnego. Szkoda. 

Intro jest jakby wyrwane z rzeczywistości. Kompletnie nie pasuje do całej płyty, a lubię, kiedy dźwięki przechodzą w każdy kolejny, czy to jest brutalne czy spokojne przepłynięcie. I jeśli komuś spodobało się właśnie intro, może poczuć rozczarowanie dalszymi utworami. 

Nawet jeśli nie przepadam za B.A.P, muszę powiedzieć, że piosenka promująca 1004 (Angel), jest bardzo dobra. Jakoś nie wgłębiałam się w klip, jednak można było zauważyć zaczerpnięcie z innych MV różnych artystów - albo tylko ja mam zwidy. Angel jest chwytliwą nutą, z dobrym podkładem muzycznym. Tylko gdybym nie wiedziała, że to konkretnie od nich, to za cholerę bym nie przypasowała piosenki do B.A.P. Wszystko ładnie, pięknie... tylko to do nich nie pasuje. Albo trzeba przyzwyczajać się do nowego stylu chłopaków. 

Nie rozpisując się długo, trochę o spokojnych piosenkach. Bo ballady uwielbiam. Jednak w mrocznych klimatach i nutką takiego elementu, który mnie porwie. Czy to wokal, czy nawet jeden akord. Tutaj spokojne utwory mnie nie porwały, dlatego nie poświęcę im zbyt wiele uwagi. Jestem pod wrażeniem głosu Bang Yong Guka, chyba koniec końców dołączy do moich ulubionych barw. 

Moimi faworytami w całym albumie jest zdecydowanie Bang X2. Kolejna piosenka, która zupełnie nie pasuje do stylu B.A.P, raczej do jakiejś kapeli rockowej. Kurcze. To jest świetne i to widziałabym w teledysku. No ale wiadomo, układu do tego nie zrobią, a widok chłopaków z gitarami w rękach czy na perkusji, wyglądałaby co najmniej komicznie. Kolejnym jest Save me. Aż mnie dreszcze przechodzą przy początkowych dźwiękach. Piosenka dobrze zgrywa się z Angel. I ponownie ma nieco wyraźniejszy klimat. 

Jak oceniam całość? Wiele utworów tutaj nie pasuje. Wklejenie tutaj tylu piosenek, które są spokojne, jak dla mnie było pójściem na łatwiznę. Żeby zapełnić czymś krążek. Tym bardziej, że With You, Shady Lady i inne niczym się nie bronią. Trzeba było pójść w mocniejsze bity. Wtedy uznałabym płytę na naprawdę dobrą i nawet przyzwyczaiła się do nowego stylu.

No dobrze! A co jest Waszym faworytem? Wierzę, że ktoś jednak czyta moje wypociny :) Odezwiecie się? ;> 


2 komentarze:

  1. Co do albumu to się nie wypowiem, gdyż słyszałam tylko urywki utworów, a z urywków raczej nie można wiele wynieść, co tutaj zrobiłaś. Ale twój post, twoje zdanie. Nie wnikając za bardzo. Nie jestem fanką B.A.P lubię po prostu ich energię podczas występów i wcześniejsze utwory (oraz maknae, bo czym by był zespół bez maknae?) No i oczywiście ze względów na urozmaicenie jakim jest "podwójny rap". Zelo i Bang mają tak różne głosy, że słuchając ich w harmonii ma się przyjemne uczucie na sercu. Albo chociaż wrażenie takiego lub prościej rzecz ujmując, dobrze się słucha. "1004" jest może nie genialne, ale wyjątkowo trafne, jeśli jesteś zdesperowana, smutna... Występują w tobie wszystkie emocje związane ze skrajnością emocjonalną; depresją, załamaniem. Jeżeli jednak liczyło się na coś odrobinę żywszego i bardziej porywającego to można się było rozczarować, bo piosenka ginie, jeśli robimy coś innego i w tym samym czasie ją słuchamy, a nasze emocje nijak mają się do tych z utworu. W sumie tak jest z prawie każdą piosenką, trzeba się wczuć. B.A.P jak każdy wykreowany przez kogoś zespół musi się zmieniać. Może oni wcale nie chcą, ale co zrobić, gdy ma się nad sobą szefa i innych, którzy tego wymagają, dodatkowo podpisano kontrakt? Chłopcy pokazują swoją dojrzalszą stronę, ale w sumie mogli ukazać ją poprzez taki klimat, jaki trzymany był w "Power", "One shot" lub nawet "Hurricane". Jednak zgodzę się z tym trochę, poszli na łatwiznę. Ale może tak miało być? Może planują coś większego, albo to po prostu ten moment, kiedy myślą, że są na topie i wszystko przejdzie, a oni chcą trochę wytchnienia lub za parę miesięcy będą niezadowoleni z krążka i wydadzą coś nowego, wrócą z odmiennym stylem, unormują się i pokażą prawdziwe B.A.P? Kończę już swoje wywody, bo zaraz mój komentarz przybierze wygląd twojego posta. Także ciekawe spostrzeżenia, co do samego albumu, wiem, że są twoje dlatego nie podważam ich, a wyrażam własne. Mam nadzieję, że nie odbierzesz moich jakoś źle, gdyż sama już nie wiem, co w sumie piszę. Taka godzina nie wpływa dobrze na myślenie. Ale ciekawi mnie jedno, mianowicie twoje zdanie do ogółu B.A.P, czyli tego jakim zespołem są w twoich oczach? W moich trochę zbłądzili, ale trwają dopiero od dwóch lat, więc nie ma, co się dziwić.
    Pozdrawiam, LD.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę ukrywać, że nie przepadałam za B.A.P. Żeby tylko, po prostu nie lubiłam ich. Klipy które wypuszczali jak dla mnie były słabe - wiem, że większość fanek może zjeść mnie żywcem - choć nie twierdzę, że nie wyróżniały się względem innym k-popowych piosenek. Wraz z ich debiutem przyszedł powiew świeżości i nowości, tak nieczęsty jak ja koreańską scenę. Ja osobiście, znajdowałam chociaż jedną perełkę w ich krążkach i na pewno nie były to piosenki promujące. Obecne Angel mi się podoba, bo jest bardzo k-popowe, chociaż jak wspominałam Bang x2 również mnie powala rockowym brzmieniem.

      Nie wiem z czego może wynikać moja niechęć. Mi zwyczajnie nie przypadli do gustu. Może również dlatego, że nie znalazłam tam swojego ulubieńca - teraz można mnie łapać za słówka i twierdzić, że Justus paczy wyłącznie na członków, a nie muzykę; jakie to denne :)

      Jedyną osobą w tym zespole, którą cenię jest Yong Guk. Ma nieprzeciętny głos, a jego liczne kolaboracje zapewniają o tym, że inni chcą z nim pracować. Do niego się przekonałam, właśnie dzięki współpracy z innymi artystami.

      Co prawda, to prawda. Zboczyli ze swojego początkowego kursu. Ale jak również wspominałam, z taką rzeszą fanów, widocznie mogą sobie na to pozwolić. Bo nie oszukujmy się, tu nie chodzi gównie o doznania artystyczne,tylko o kasę. Są za młodzi, by móc pozwolić sobie na tworzenie zupełnie własnej muzyki jak np. G-Dragon, który robi każdy kolejny krążek pod swój gust i co najważniejsze wytwórnia mu na to pozwala :))

      Pozdrawiam J.

      Usuń