poniedziałek, 6 stycznia 2014

TVXQ - Tense [album]





Przyznam się szczerze, że za podgrupą dawnych DBSK nie przepadam. Do tego stopnia, że szerokim łukiem omijałam wszystko co stworzyli. Nie wzgłębiałam się zbytnio w teledyski, o płytach już nie wspominając. Jednak ogólnie rzecz biorąc, można nazwać ich weteranami muzyki k-pop, 7 album studyjny, wydany specjalnie na 10 ich rocznicę.

Co jednak skłoniło mnie do wysłuchania w ogóle całej płyty? (a robię to właśnie teraz i jednocześnie opisuję pierwsze wrażenie). Chyba zakochałam się w teledysku do piosenki przewodzącej "Something". Pochłaniam niemal wszystko, co ma wstawki jazzu i sekcje saksofonów. Klimaty amerykańskich musicali zawsze się u mnie sprawdzają. I z żalem stwierdzam, że "Something" ciągle chodzi mi po głowie. Jak i sam układ pokazuje, że mimo wielu powtórek w SM, coś jednak potrafią stworzyć, co nieco odbiega od ich standardowego stylu.

Cóż mogę powiedzieć o albumie? Ten niczym się nie wyróżnia, a powinno skoro to wydłużone nieco intro. Jest na pewno dobrym wprowadzeniem do drugiego utworu z płyty, czyli właśnie "Something". Na początku podziękowania dla fanów, aż przypomina mi się utwór SuJu.

Drugi utwór z płyty - teledyskowy Something - i aż samoistnie ruszam ramionami, chcąc dołączyć do ich tańca. Piosenka naprawdę dobra, mimo że wadzą mi ich wokale.

Your Man przeciętne. Aż chcę przełączyć ponownie na Something. Na pewno nie poświęcę tej piosence wiele uwagi.

Moonlight Fantasy, czyli mieszanka ballady na samym początku i już myślałam, że takie smęty będę słuchała przez całe trzy i pół minuty. Na szczęście klimat się zmienia, słyszę saksofon. Cały utwór jest zrobiony dobrze pod względem muzycznym - saksofony tak! - jednak nie wyróżnia się zbytnio. Trochę jakbym cofnęła się do lat 80'?

Beside. Również nie porywa, tylko refren zasługuje na uwagę. Double Trouble, czyli minimum muzyki za to kanon wokalny. Coś na wzór rapowania, które zdecydowanie mi się nie podoba.

Off - Road, Smoky Heart, Love Again, Steppin', Rise to nic innego jak ballady. Nie ma w nich nic innowacyjnego, nic co by przyciągnęło moją uwagę. Nic czego bym nie słyszała w podobnym klimacie kiedyś tam.

Ostatnie Always with You, jest idealnym zwieńczeniem kiepskiego albumu. Przenosimy się bowiem do okresu High School Musical i słuchamy typowej dla tego filmu piosenki. Aż wstałabym i popląsała, gdybym nie była takim leniem.

Podsumowując. Tak jak się spodziewałam, album tyłka mi nie urwał, a właśnie na to liczyłam. Wydanie całego krążka jak dla mnie się nie powiodło i panowie mogli pozostać przy mini-albumie, umieszczając na nim Something i o dziwo Ten, które mimo przeciętności, w jakiś sposób wyróżnia się na tle wszystkich utworów. Szkoda. Liczyłam na bardzo dobry album, a na pewno żywszy, gdzie nie będę się dołować piosenkami.



2 komentarze:

  1. Czyli nie porywa już tak, jak Something? Szkoda, ale może jeszcze przesłucham ten album... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż ja mam odmienne zdanie. Album jak dla mnie jest świetny. Nie podoba mi się wyłacznie jedna piosenka. Jak dla mnie album doskonale zachowuje rónowage, jest spójny, doskonale się łączy i wspaniale słucha. Sądze, że zawiera wszystko to co najlepsze w nowym TVXQ. Piosenki nie sa nudne. Opisałaś większość jako ballady co jest prawdą jednak nie są to nudne ballady. Każda ma specyficzne brzmienie, melodie lub vokal. Z cieżkim sercem stwierdzam że ( chociaż wiem że to tylko twoja opinia i możesz tak czuć) ten artykuł jest dla TVXQ bardzo krzywdzący. Tense jest ich najlepszym ze wsztstkich 3 albumów jakie po rozpadzie wydali. Niejest przesadnie wieli, jest spójny, zawiera fajne utwoory, doskonale zaśpiewane. Jestem dumny zniego Jeszcze jedna uwaga. Napisałaś o obecnym TVXQ "podgrupa". To nie jest podgrupa. To jest grupa. TVXQ jest grupą nigdy nie było podgrupą. Tak samo jak JYJ jest grupą.

    OdpowiedzUsuń