czwartek, 30 stycznia 2014

Ichi [j-movie]



Jako że uwielbiam filmy historyczne, a szczególnie te, które produkują Azjaci, tym razem postanowiłam zabrać się za coś japońskiego. I muszę przyznać, że jestem niezmiernie rozczarowana tym filmem. Chociaż doskonale zdaję sobie sprawę, że wielu pewnie chwali tą produkcję. 

Sam film zebrał bardzo pozytywne opinie, wręcz zachwycając historią, jak i scenografią. Albo ja jestem ślepa, albo nie potrafię tego docenić. 

Historia opowiada o dziewczynie, która nazywa się Ichi (Haruka Ayase). Należy ona do grupy Goze, niewidomych kobiet, które grają na shamisenie. Oprócz instrumentu, dziewczyna doskonale włada mieczem. W trakcie swojej podróży poznaje ronina Tomę (Takao Osawa), który również podróżuje i co za tym idzie, ma swoją własną historię na karku. Los splata ich losy, jednak nie na długo. Nie będę jednak całkowicie spoilerować. 

Film został wydany w 2008 roku, jednak ma się wrażenie, że kręcony był w latach 90. Dla niektórych to na pewno nie lada rarytas nadający klimatu, mnie to jednak nie porwało. Liczyłam na żywszą scenografię, na pewno więcej koloru. Cały film, ku mojemu niezadowoleniu był jednak bardzo mdły, jeśli chodzi o wizualizację. Tutaj można było bardziej się postarać.

Widocznie też odzwyczaiłam się od kina japońskiego i zwyczajnie denerwuje mnie ich mimika i wyrażanie emocji. Zbyt przerysowane, wręcz komiczne momentami. Jedynie główna bohaterka jest stonowana, niepewna, co jednak ma uzasadnienie, kiedy poznamy jej historię. 

Co do scen walki... rozczarowana grą aktorów, scenografią, miałam nadzieję, że chociaż bitka będzie jakimś elementem, który przyciągnie mnie do filmu. Niestety. Mimo że nie było znacznego przerysowania - czyt. latania, skakania i innych akrobacji - sceny walki również były mdłe. Nie wnosiły nic. Jedną z ostatnich scen była grupowa jatka, gdzie jedynie prychałam śmiechem na przesadzoną ilość krwi, która wyglądała jak ketchup. 

Jedynym plusem były sceny ukazujące retrospekcję. To one jak dla mnie zostały najbardziej dopracowane, to one mnie najbardziej zaciekawiły. Niestety, zbyt wiele ich nie było, przez co film przewijałam. Nudził mnie niesamowicie. 

Całościowo fabuła jest bardzo dobra. Chwytliwa. Jednak zrealizowanie tego okazało się zbyt trudnym zadaniem, ponieważ film był nijaki. Raz akcja przyspieszała, po czym kolejne pół godziny nic się nie działo. Zbyt wiele niedoskonałości,skoro mamy na rynku ogrom filmów o podobnej tematyce. 


To co jednak bardzo mnie zainteresowało to Goze. Niebawem otrzymacie ode mnie artykuł na ich temat. 

Moja ocena: 5/10 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz