poniedziałek, 16 grudnia 2013

Heirs [drama]




Ah ci Spadkobiercy. Liczyłam na tą dramę. Miałam nadzieję, że zaciekawi mnie ona w  takim stopniu, że z niecierpliwością będę czekała na kolejne odcinki, kiedy to viki.com tłumaczyło odcinki na bieżąco. Mój początkowy zachwyt produkcją, kiedy to przed premierą śledziłam wszystkie zdjęcia jakie wychodziły z planu. No i główna para bohaterów, na którą czekałam ogromnie! W końcu Lee Min Ho i Park Shin Hye musieli stworzyć coś genialnego, tak sobie mówiłam. Niestety.

Fabuła tak mnie nużyła.  Ostatnie kilka odcinków oglądałam na raty, wpatrując się w pasek czasu i czekając na koniec. Wielka miłość nastolatków zupełnie mnie nie urzekła. Wielki świat bogaczy mnie nie zafascynował, pomimo intryg i złośliwości w wykonaniu uczniaków. Spodziewałam się czegoś więcej po scenariuszu, skoro wyszedł spod pióra Kim Eu Sook (chociażby Secret Garden).

Główne gwiazdy zostały przyćmione przez postacie poboczne, która w moim odczuciu zagrały znacznie lepiej i miały bardziej rozbudowane charaktery. Z teamu Kim Tana (Lee Min Ho), w szybkim tempie przeszłam do obozu Choi Young Do (Kim Woo Bin). Po prostu patrząc na Woo Bina, który zagrał w dramie świetnie i dodam, że to moja pierwsza produkcja z tym aktorem i porównując go z Lee Min Ho, który chyba mi się powoli nudzi, ponieważ jego reakcje zawsze są takie same, wybrałam lepszego. Problemem Lee jest chyba to, że dostaje ciągle podobne role, jego mimika jest taka sama, przeważnie gra głównego bohatera, a jestem ciekawa jakby sobie poradził jako ten "drugi". Jedyna drama jaka bardzo przypadła mi do gustu, jednak chyba ze względu na scenariusz to "City Hunter". Natomiast Woo Bin, był istną wisienką na tym całym zakalcu dramowym.  Może to ze względu na uformowaną postać? Jedno jest jednak pewne, podbił moje serce. A nieudolne okazywanie uczuć, nie denerwowało, tylko niesamowicie rozczulało. A wszelkie pokazy emocji w scenach z Park Shi Hye, całkowicie zdominował. No i moja droga główna bohaterka Cha Eun Sang. Spodziewałam się takie gry. Ni to mnie nie oczarowało. Byłam bierna co do niej. Nic specjalnego nie pokazała, czego bym nie widziała w innych dramach. Stwierdzam jedno - musi nauczyć się całować, bo co kolejna drama idzie jej tylko gorzej.

Na szczególne wyróżnienie zasługuje według mnie Krystal z f(x). Mimo mojej początkowej irytacji co do jej postaci i zachowania, teraz muszę uznać, że to było naprawdę urocze. Jest postacią, która przyćmiła główną bohaterkę. Cała ekipa uczniów prestiżowego liceum, miała w sobie coś, co przyciągało. Każdy miał swoje pięć minut, mogąc ukazać odmienne charaktery.

Moje serce podbiła również Kim Sung Ryung, czyli matka Kim Tana. Kobieta jest genialna. Za każdym razem, gdy ją widzę na ekranie, pokazuje mi zupełnie inną twarz. Tym razem, ukazuje nam swoje poczucie humoru. Pięknie!

Może o ścieżce dźwiękowej? Chciałabym nie. Pierwszy raz zdarzyło mi się, że więdły mi uszy, kiedy po raz setny słuchałam "Love is the moment". Moja szczęka zaciskała się i mamrotałam "skończ już". To by było tyle o muzyce w tej dramie. Straszna.

O dziwo drama miała całkiem sporą oglądalność. Nie zyskała widocznie aż takiej przychylności sponsorów. Tu aż mi się śmiać chce. Żeby nie naciągać sponsorów, Lee Min Ho sam kupował sobie swoje kostiumy, co wyniosło go bagatela ponad 140tys. złotych, przeliczając na nasze. Teraz biedny nie ma co z nimi zrobić i odda je fundacji charytatywnej.

Moja ocena : 5/10 (tylko ze względu na Woo Bina)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz